sobota, 11 stycznia 2014

Chapter 2- Bethany versus Michael

 Cała nasza trójka stała przed drzwiami, czekając aż wreszcie ktoś je otworzy. Wszyscy byliśmy ubrani nieformalnie, z wyjątkiem mamy. To nie robiło różnicy, gdyż zawsze ubierała się jakby miała zamiar iść na jakieś spotkanie lub obiad. Myślę, że tak można by określić jej strój na co dzień.
Adrian miał na sobie czarne rurki i koszulkę zespołu Blink 182. Jego włosy wyglądały tak samo jak Dana; były oklapnięte i wpadały do oczu.,chociaż Adrian miał bardziej kręcone.
Mama miała szarą, wzorzystą sukienkę i do tego czarne, wysokie obcasy.

Po dłuższym czekaniu mieliśmy właśnie zawrócić i udać się do domu, kiedy ciemnowłosy chłopak z brązową opalenizną otworzył drzwi. Miał na sobie czarny podkoszulek, który odsłaniał tatuaż "MMXII", i parę czarnych rurek,takich jak Adrian.
-Przepraszam, że musieliście czekać, mama mojego przyjaciela nie powiedziała nam, że przychodzą nowi sąsiedzi, więc musieliśmy szybko posprzątać- wytłumaczył szybko.
-Cześć, nazywam się Calum- powiedział, przerywając ciszę, która zapadła zaraz po jego mowie.
-Witaj Calum, jestem pani Howell, ale możesz mi mówić Iydeline. To są moje dzieci, Adrian i Bethany-mama uśmiechnęła się,podając rękę Calumowi. Ten zaś oddał uśmiech mi i Adrianowi.
-Wejdziecie do środka?-zapytał.
-Nie, nie- pokręciła głową mama.-Mam coś do załatwienia-skłamała. 
Razem z bratem dobrze wiedzieliśmy, że nie chciała odwiedzać samego dziecka w domu, wolała poznać matkę i się z nią zaprzyjaźnić.-Ale Bethany i Adrian mogą zostać- dodała szybko. Nie dając nam wyboru,pchnęła naszą dwójkę do środka,a sama odwróciła się na pięcie i odeszła.

Plan domu był porównywalny do naszego. Jedyną różnicą stanowiły różnokolorowe meble umieszczone w różnych miejscach.
-Ashton! Luke! Zejdźcie tutaj!- krzyknął Calum.
Kolejni dwaj chłopcy, którzy widzieli mnie podczas tańczenia,właśnie zbiegli po schodach.
-Luke, to jest nasza nowa sąsiadka Bethany-przedstawił mnie grzecznie.
-Hej-odparł blondyn dosyć nieśmiało,wpatrując się w podłogę.

Luke był osobą, która mogła ukazać tylko część swoich uczuć. W przeciwieństwie do reszty, która zrywała boki ze śmiechu podczas mojego tańca, Luke jako jedyny ewidentnie się śmiał, lecz nie ujawniał tego tak bardzo.
Miał na sobie czarno beanie, która zakrywała większość jego niechlujnych blond włosów, biały podkoszulek z czarnym kardiganem na wierzchu oraz czarne jeansy z rozdarciem na kolanie. Zaskakująco jak na życie w Australii, Luke nie był aż tak opalony,jednak jego cera idealnie uwydatniała błękitne oczy.

-Hej, czy ty nie jesteś czasem tą dziewczyną, która tańczyła rano przed oknem?- zaśmiał się Ashton.
-Taak- zachichotał Calum.-Nieźle się ruszałaś- w tym momencie zaczął mnie naśladować. Od razu się zarumieniłam, na co Luke się uśmiechnął.
-Jaki taniec..?-do rozmowy włączył się zdezorientowany Adrian. Ashton ,na samo wspomnienie o tym żenującym zdarzeniu,zaczął się śmiać. 
-Tego ranka tańczyła naprzeciw okna w swoim pokoju i mogliśmy zobaczyć z sypialni Luke'a. To było komiczne.
-A więc to robiłaś..-Adran zaśmiał się,unosząc brew.
-Tsa..-mruknęłam pod nosem, wciąż wpatrując się w podłogę. Miałam nadzieję,że nie będą tego pamiętać.
-Nie staliście tam wszyscy?-spytałam, zastanawiając się, gdzie w tym czasie był ostatni chłopak.
-Nie,Mike był na dole i grał w COD. Mogłem go zawołać, ale facet i tak nigdy nie rezygnuje z gry przed jej skończeniem.- Calum wskazł palem w dój schodów, gdzie mieścił się salon.
-COD?- oczy Adriana od razu rozbłysły na samo wspomnienie o grze. Jego konsole, takie jak Xbox i PlayStation 4, były wciąż w drodze do nowego domu, więc uznał to za wielką szansę, żeby znów móc zagrać. 
Luke zachichotał -Tak,możesz z nim pograć,jeśli chcesz- Adrian bez odpowiedzi przeskoczył kilka schodów prowadzących do salonu i zaczął się zaprzyjaźniać z chłopakiem z czarnymi włosami i turkusowymi pasemkami.

-To Michael- Ashton wskazał na chłopaka, który właśnie grał w Call Of Duty z moim bratem.
-Jest mistrzem w ogrywaniu nas wszystkich, nikt nie potrafi go pokonać- stwierdził Cal.
-Oh naprawdę?- byłam gotowa do podjęcia wyzwania.-Gdybym miała teraz rękawy, podciągnęłabym je do góry-powiedziałam wzniośle.
-Naprawdę?-Luke roześmiał się i podniósł na mnie brwi. Skinęłam tylko głową w geście potwierdzenia.- Skromność- odparł prosto z mostu.
Adrian i Mike skończyli grę i właśnie zmierzali w naszym kierunku.
-Więc myślisz, że jesteś w stanie ze mną wygrać,hm?- pierwsza rzecz,o którą spytał kolorowłosy. Adrian wyręczył mnie z odpowiedzi na to pytanie.
-Michael,stary, nie daj jej grać-ostrzegł.-Ona jest niesamowita.
Kiwając porozumiewawczo,poprosiłam Adriana o kontrolera.
-Powodzenia bracie-poklepał Michaela po plecach.
-Nie zawiedź nas chłopie!- krzyknął Calum, mierzwiąc włosy Mike'a.

Wszyscy byliśmy w komfortowej pozycji do konkurencji. Michael i ja siedzieliśmy na dwóch czerwonych worko-pufach na środku pokoju. Reszta rozłożyła się na trzech skórzanych,czarnych sofach w salonie. Calum usiadł miedzy Luke'iem i Adrianem, a Ashton na trzyosobowej kanapie za mną i Mike'iem.

-Powinniśmy zagrać w Zombies.- zasugerował mój rywal.- Żeby zobaczyć jaka,z pozoru słodka,ale pewna siebie dziewczyna obok mnie,jest naprawdę- mrugnął.
Przewróciłam oczami.-Dawaj to.
-Michael- zachichotał Ash.-Dopiero co poznaliśmy dziewczynę; nie chcesz jej wystraszyć! Nawet Luke nie może grać w Zombies bez srania w gacie!<<*ja tylko tłumaczę*>>
- Tak, mogę- zarumienił się blondyn.-Ignoruj ich,potrafię-zapewnił mnie,wpatrując się w moje oczy.
-Kłamstwa!- wykrzyknął Calum, wymachując przy tym rękami w powietrzu.
-Zagram w to- uśmiechnęłam się.

(...)

Na koniec naszej wysoce oczekiwanej gry, Michael skończył z 36 zabitymi zombie.
- 45 zabitych- Ashton z niedowierzaniem zerwał się ze swojego miejsca- Jak ty to zrobiłaś?!
Uśmiechnęłam się cwaniacko- Dużo gram w tę grę z moimi braćmi, więc myślę,że jestem już w tym dobra. Tak dobra, że aż lepsza od ciebie!- pokazałam język Adrianowi, który jako jedyny  nie wyglądał na zaskoczonego. Myślę, że już się do tego przyzwyczaił.
Wszyscy chłopcy, z wyjątkiem Adriana, siedzieli w ciszy, nadal nie dowierzając co się stało. W tym samym czasie usłyszałam dźwięk otrzymania nowej wiadomości w telefonie, to była moja najlepsza przyjaciółka Eloise.

Eloise: Już się za tobą stęskniłam! Btw są tam jacyś gorący chłopcy?

Ja: Mój sąsiad + jego przyjaciele, którzy prawdopodobnie z nim mieszkają.

Prawdę mówiąc, wszyscy byli przystojni.

Eloise: Szczęściara! Któryś z nich wpadł ci w oko?

Ja:Może, nie wiem.

Eloise: Hm..wkrótce zdecydujesz, jak to masz w zwyczaju. W każdym razie muszę już lecieć, znajomi mamy właśnie przyszli.

Ja: Która jest godzina w Anglii?

Eloise: Już 20,hej. xx

Ja: Ok,pa. xx

-Z kim piszesz?- spytał Adrian, opierając swoją brodę na moim ramieniu.
-Eloise- szybko zablokowałam ekran, żeby nie mógł przeczytać naszej rozmowy.
-To chyba brytyjskie imię- zaśmiał się Cal.
-Eloise-powiedział Ash, dołączając do tego brytyjski akcent.
-Eloise- powtórzył Michael, próbując swojego akcentu.
-Serio? To najlepsze co potraficie?- podniosłam brwi i z zawadiackim uśmieszkiem spojrzałam na chłopaków.-Nie brzmi w ten sposób.
-E-lo-wese- przesylabował Luke.
-Dokładnie!- krzyknęłam, zarzucając ręce na szyję Luke'a. Jednak tak samo szybko oderwałam się od niego. Nie przemyślałam tego zupełnie. Dopiero co się poznaliśmy. Dlaczego to zrobiłam? Jeszcze pewnie wkurzyłam go swoim zachowaniem.- Fuck- mruknęłam pod nosem.
-Za dużo przeklinasz- Adrian przerwał niezręczną cieszę, jaka zapadła między nami.
-Tak jak ty, nie jesteś święty- rozczochrałam jego włosy.- Więc..my będziemy się już zbierać- ogłosiłam, wstając z miejsca.
-Dasz mi swój numer?- spytał Michael, wciąż sprawdzając swoją interpretację brytyjskiego akcentu.
-Przestań tak robić- zaśmiałam się, podając mu białego iPhone'a.-Pewnie,podaj dalej.
Na koniec miałam już numery wszystkich sąsiadów: ''Luke jest pingwinem[]'', ''Ash <3'', "CalCal[]", "Mikey[]".

(...)

Kiedy wchodziliśmy do naszego domu, Adrian powiedział dwie rzeczy, które mnie zaskoczyły.
-Swoją drogą, widziałem co napisałaś Eloise o chłopakach i uważam,że podobasz się Luke'owi.
-Co? Nie?! Dopiero się poznaliśmy, dlaczego tak myślisz?- spytałam, ignorując fakt, że nazwałam ich przystojnymi.
-Em..nie wiem czy widziałaś, ale on patrzył się na ciebie przez dłuższy czas, nawet kiedy grałaś w COD, wpatrywał się w ciebie i nie koncentrował się na grze.


Luke gapił się na mnie przez jakiś czas,ale ja tylko udawałam, że to nic nie znaczyło...ponieważ tak było.

________________________________________________

Przepraszam, przepraszam, przepraszam!

Wiem,że pewnie jesteście na mnie wkurzeni,że tak długo nie dodawałam  rozdziału,ale była strasznie zajęta szkołą i innymi obowiązkami. Jestem w 3 gimnazjum i w kwietniu piszę egzamin, więc nauczyciele gonią teraz ze sprawdzianami,kartkówkami itp. jak nienormalni. Próbowałam każdego dnia na znalezienie odrobiny czasu na tłumaczenie. Szło to trochę opornie, ale na szczęście już jest. Mam nadzieję,że się zrehabilituje i będę częściej dodawać rozdziały :)x


CZYTASZ=KOMENTUJESZ (możesz nawet wpisać kropkę w komentarzu, po prostu chcę wiedzieć ile osób to czyta)

P.S. Widzimy się pierwszy raz w Nowym Roku,tak więc :

HAPPY NEW YEAR!!! <3




















sobota, 30 listopada 2013

Chapter 1- Dancing in front of a window

Z mamą i bratem Adrianem wyszliśmy z taksówki z naszymi wszystkimi bagażami i spojrzeliśmy na dom. Musieliśmy opuścić Londyn i przenieść się do Sydney, ponieważ mama dostała awans. Podjęcie decyzji zabrało jej trochę czasu, ale ostatecznie wybrała Australię, co znaczyło, że musieliśmy zostawić wszystkich przyjaciół i bliskich (włącznie z moim najstarszym bratem Danem) w Anglii. Mama chciała, aby przyjechał, ale on miał sporo rzeczy na głowie, więc nie mógł tego zrobić. Dan pracował jako prezenter radiowy i mieszkał razem ze swoim przyjacielem Philem Lesterem. Nie chciał go zostawić samego, więc my musieliśmy zrobić to za niego. Pierwotnie miałam mieszkać z Philem i Danem, a Adrian miał pojechać razem z mamą, jednak ona była temu przeciwna. Nie chciała zostać bez dwójki swoich dzieci.

-Oto nasz dom dzieci- oznajmiła mama z uśmiechem na twarzy.

(...)
Australijskie słońce było w trakcie wędrówki ku zachodowi, podczas gdy niebo przybierało pomarańczową barwę. Wyciągnęłam z torby lustrzankę i zrobiłam zdjęcie. Jak już możecie się domyśleć, uwielbiam fotografować. Mam nadzieję,że pewnego dnia uda mi się zrobić karierę.

-Nawet nie wygląda źle- Adrian uśmiechnął się do połowy, chociaż można było zauważyć, że już tęskni za wszystkimi przyjaciółmi.
-Beth, a ty co o tym myślisz? - zapytała mama, na co tylko wzruszyłam ramionami. Wolałabym zostać w Anglii z Danem. Już zaczęłam za nim tęsknić, ale on obiecał,że wkrótce nas odwiedzi.

Wnętrze domu było dość przestronne. Zaraz po przekroczeniu głównych drzwi trafiałeś do kuchni połączonej z jadalnią. To było środkowe piętro. Schody w górę prowadziły do sypialń, natomiast w dół (zaledwie kilka stopni) schodziło się do salonu. Większość naszych rzeczy została dowieziona,więc duży pokój był już wyposażony w wszystkie meble, jednak na razie były one porozrzucane po całym pomieszczeniu.

Z Adrianianem zaczęliśmy wyścig po schodach, żeby zająć największy pokój.
-Forsa na największy pokój!*-wrzasnął rzucając swoją torbę.
-To nie fair!-jęknęłam
 -Jestem starsza,więc zasługuję na większy pokój.
-Tylko o rok!
-No i co z tego -wzruszyłam ramionami.
-Mamoo!-krzyknął. Właściwie to dobrze dogadywałam się z Adrianem, jednak z Danem łączyła mnie silniejsza więź. Wszystkie nasze kłótnie były głupie i w zasadzie niepotrzebne,co tyczyło się obydwu braci.
-Co znowu?! Jesteśmy w Australii od 5h a wy już robicie awanturę!
-No bo ja zasługuję na większy pokój,przeszedłem w życiu więcej niż Beth!-powiedział,wskazując na mnie.Wywróciłam oczami.
-Och proszę cię,jestem na tym świecie dłużej niż ty- tym razem to mama przewróciła oczami.
-A ja jestem na tym świecie dłużej niż wy oboje-powiedziała,wyraźnie akcentując słowo"ja".-Największy pokój z łazienką będzie dla mnie, drugi dla gości, kolejny dla Bethany i ostatni dla Adriana,załatwione -obydwoje prychnęliśmy, ale mimo to udaliśmy się do przydzielonych nam pokoi. Dlaczego nie mogę wiąść gościnnego? Zawsze chciałam mieć łazienkę w swoim pokoju, a teraz muszę ją dzielić z bratem,super.

Mój pokój wcale nie był taki zły. Miał wystarczająco dużo miejsca na biurko, łóżko i gitarę. Pozostawało także trochę miejsca do tańczenia. Pokój miał białe ściany i podłogę z lakierowanego drewna, tak jak w moim starym domu. Szczerze mówiąc oba pokoje zbytnio się nie różniły, tyle że ten był nieco większy.

Łóżko i biurko zostały już przewiezione, ale jak na razie zostały niechlujnie rozrzucone na środku pokoju. Na szczęście już doskonale wiedziałam jak chcę je rozmieścić. Byłam tam wielka ściana z oknem i zasłonami, więc na przeciw niej ustawiłam łóżko. Po prawej stronie od drzwi znajdowało się drugie,ale trochę mniejsze okno. Właśnie tam miał się odbywać mój kompromitujący taniec do ''All Time Low".
Antyrama z wszystkimi wspomnieniami i zdjęciami będzie wisiała obok okna. Niestety ona jak i reszta moich maneli wciąż była w drodze. Jedne rzeczy przyjechały do Australii przed pozostałymi.
Zaraz po tym, jak stwierdziłam,że mój nowy pokój wygląda tak jak powinien, wyciągnęłam laptopa i otworzyłam 4 zakładki (Twitter, Tumblr, Facebook oraz strona Norwest Christian College).

Na Facebooku miałam 5 wiadomości od znajomych, którzy pisali,że już za mną tęsknią. Jedyną rzeczą, jaka wkurza mnie na Facebooku jest fakt, że osoba, z którą piszesz jest informowana o tym, kiedy przeczytałeś jej wiadomość. Jestem jedną z osób, która czyta wiadomości, ale z reguły na nie nie odpowiada, z powodu głupich, bezsensownych rozmów lub po prostu z braku chęci odpisania.

Otworzyłam stronę Norwest Christian College, dlatego że od teraz to nowa szkoła, moja i Adriana. Mieliśmy zacząć w pierwszym tygodniu nowego roku szkolnego. Mama nie chciała, abyśmy byli "nowymi uczniami, którzy dołączyli w środku roku",więc poczekała kilka miesięcy ze swoją ofertą promocyjną.


~~~następnego dnia~~~

-Obudź się Bethany, obudź!-śpiewał Adrian. Mimo że miał skończone 15 lat, to wciąż wskakiwał na moje łóżko, żeby mnie obudzić.
-Adrian, jak mam wstać, skoro na mnie siedzisz?- widocznie nie miał zamiaru na wykonanie jakiegokolwiek ruchu, więc mu w tym pomogłam, zrzucając go z łóżka. Upadł z hukiem na podłogę, nie wydając przy tym żadnych dźwięków.
-Adrian?- zero odpowiedzi.
-Adrian?- spytałam nieco głośniej. W moim głosie można było usłyszeć przerażenie. Jednak znowu nie usłyszałam żadnej odpowiedzi.
-Cholera- mruknęłam.- Mamo!-Mama powoli wyszła ze swojej sypialni, żeby sprawdzić, co się dzieje.
-Tak?-spytała z nutą poirytowania w głosie.
-Adrian..- wskazałam palcem na brata.
-Co się stało?- tym razem okazała więcej uczucia w swoim tonie. Pochyliła się nad nim i zrobiła rodzicielską kontrolę. Wtedy Adrian otworzył oczy i zaczął się głupio śmiać.
-Adrian,ty idioto! Myślałam, że coś ci się stało!- wrzasnęłam, rzucając w niego poduszką, ale on nadal zwijał się ze śmiechu. 
-Dzieci- mama przewróciła oczami -W każdym razie macie być gotowi, dzisiaj spotykamy się z sąsiadami.-Mieszkaliśmy na krańcu ulicy, więc mieliśmy tylko jednego sąsiada. Domy były blisko siebie. Jeśli rozsunęłabym zasłony, prawdopodobnie byłabym w stanie nawiązać pełną konwersację z sąsiadem. Gdybym spojrzała przez okno znajdujące się obok mojego, mogłabym zobaczyć jedną z sypialni, która wyglądała, jakby należała do nastolatka.

Jako część mojej codziennej rutyny i zarazem włączenie do pracy nowego parkietu było włączenie iPhone'a. Przewijałam dziesiątki piosenek, czekając na moment, kiedy będę mogła tańczyć. Nagle zabrzmiało "Brainfreeze" (od niezbyt znanej grupy Decade) i  zaczęłam robić najdziwniejsze ruchy, włącznie z "kowbojem z lassem" i "wirówką". Podczas gdy tańczyłam na przeciwko okna, zauważyłam czterech przystojnych chłopaków z sąsiedztwa, patrzących wprost na mnie. Każdy z nich zataczał się ze śmiechu, z wyjątkiem jednego. Wyglądał na najspokojniejszego z całej tej grupy. 
Szybkim ruchem zasunęłam zasłony i osunęłam się na podłogę, chowając głowę między kolana.
"Super"-pomyślałam-"Właśnie narobiłam sobie wielkiego wstydu przed niesamowicie przystojnymi sąsiadami, brawo Bethany."

--------------------------------------
*~coś w stylu naszego "zaklepane"

sobota, 16 listopada 2013

Wstęp + info


Bethany była zwyczajną szesnastolatką z dwoma braćmi, mamą i tatą, którzy mieszkali na dość małej wyspie o nazwie Wielka Brytania. Pewnego dnia jej mama dostaje awans w pracy, co oznacza przeprowadzkę do Australii. Z początku dziewczyna jest dość smutna z powodu porzucenia swojego dawnego życia, ale to wszystko się zmienia, gdy pewien piosenkarz- Luke Hemmings wkracza w jej życie...

_____________________________________________

Hej! :) 
Pewnego dnia znalazłam "The Window- A Luke Hemmings story" i od razu się zakochałam. To opowiadanie wciągnęło mnie całkowicie, poświęciłam niemal całą noc na czytanie, ale powiem, że na prawdę było warto. Postanowiłam je przetłumaczyć, żeby każdy miał możliwość poznania tej wspaniałej historii. 

Jak już wiecie NIE JESTEM AUTORKĄ tego opowiadania, ja tylko je tłumaczę na język polski.
Oryginał macie tutaj LINK, a autorkę znajdziecie m.in. na twitterze pod nazwą @cliffxrdx.
TAK dostałam pozwolenie na tłumaczenie (w przypadku jakichkolwiek niejasności).

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak zaproszenie was do czytania pierwszego polskiego tłumaczenia "The Window- A Luke Hemmings story". Miłego czytania!